Eutanazja

Eutanazja

.info
Poprzyj akcję "Tak dla eutanazji"

Marlena Ptak

Nazywam się Marlena Ptak. Mieszkam na średniej wielkości osiedlu w Krakowie. Mam niespełna 28 lat, a już poznałam smak niesprawiedliwości losu. W 2002 roku po porodzie mojego dziecka lekarze powiadomili mnie, że jestem chora na stwardnienie rozsiane. Mój stan zdrowia systematycznie się pogarsza. Aktualnie jestem przywiązana do wózka inwalidzkiego. Mam problemy z władaniem rękoma. Z komputera mogę korzystać tylko dzięki klawiaturze ekranowej. Jestem całkowicie zależna od mojej mamy, która się mną zajmuje. Wymagam całodobowej opieki, ale ze względu na trudną sytuację materialną, moja mama zaczęła pracować. Nieustępująca choroba zmusiła mnie, abym przekazała matce prawa rodzicielskie nad moim sześcioletnim synem.
Tyle mówi się o pomocy dla niepełnosprawnych, jednak praktycznie jej nie odczuwam. Od trzech lat mieszkam w jednopokojowym mieszkanku z mamą, bratem i synem. Dziurawy chodnik przed blokiem uniemożliwia mi opuszczenie budynku. Łazienka jest nieprzystosowana do niepełnosprawnych (zamiast natrysku jest wanna). MOPS nie pomaga mi finansowo (co mnie niesamowicie dziwi), przyznano mi jedynie opiekunkę trzy razy w tygodniu po dwie godziny!

Zdaję sobie sprawę, że znaczna część Polaków jest przeciwna wprowadzeniu eutanazji w Polsce. Nie rozumiem jedynie, jakim prawem zabraniacie mi uwolnić się od codziennego cierpienia. Nie macie pojęcia, jak wygląda moje życie, co czuję, jaki ból sprawia mi każdy kolejny dzień. Nie myślcie jedynie o sobie, zapomnijcie o ideałach, pozwólcie mi na zakończenie męki. Tylko oto proszę...

data: 20.02.2009 r.


KOMENTARZE:

Marcel (Leszno) - 2010-07-07
Tak sobie czytam i czytam te wasze emaile i przyszło mi coś takiego do głowy, jak równouprawnienie. Skoro człowiek pełnosprawny lub sprawny na tyle, żeby wziąć żyletkę, przeciąć tętnice i wsadzić rękę do wanny z letnią wodą może odebrać sobie życie kiedy chce i jak chce, to dlaczego odmawia się tej możliwości osobom przykutym do łóżka. Osoby niepełnosprawne na tyle by nie móc odebrać sobie życia samemu, bądź bojące się bólu związanego z tym lub po prostu nie wiedzące jak to zrobić, powinny liczyć na pomoc wyspecjalizowanych jednostek medycznych. Oczywiście taka osoba powinna najpierw przejść rozmowy z psychologiem czy jest to jej wybór świadomy i nie ma szans na zmianę decyzji czy może taka osoba szuka po prostu pomocy i zainteresowania. Nie powinno być przymusu trzymania kogoś na tym świecie w brew jej woli. Takie osoby którym życie nie przynosi radości, cierpią tylko i w głębi duszy modlą się każdego dnia, o jak najszybsze skrócenie swoich męczarni na tym świecie. Zwykłym okrucieństwem jest wmawianie im, że powinny walczyć za wszelką cenę choć nikt nie widzi żadnych szansy na poprawę w ich niedoli. Odmawianie eutanazji przez osoby sprawne i cieszące się życiem, jest jak próba zrozumienia głodnego przez sytego. Ktoś zaapelował tutaj o więcej empatii, ale jakże trudno ją stosować w realnym życiu, gdy stereotypy nadal panują w naszym "katolickim" społeczeństwie, niepodzielnie ! :(

MF (Kraków) - 2010-06-06
Jestem chora na SM od 2006r. obecnie mam 20 lat. I postanowiłam tutaj coś napisać. Otóż teraz wiem,że SM to nie jest koniec życia!!! Owszem na samym początku nie rozumiałam co sie dzieje bo miałam jedynie 16 lat.Byłam zła na wszystkich i na cały świat, kiedy siadłam na wózek inwalidzki.Zadawałam tylko jedno pytanie-dlaczego ja!!??
Choroba pokazała mi sens życia---teraz patrze na świat z innej perspektywy.Owszem rozumiem Panią baaardzo dobrze i łączę się z bólem, bo SM to jest okropna chorba o której w Polsce wciąż mało się wie!
Jednak chce tu wszystkim podkreślic jeden wielki fakt wręcz CUD!!! SM jest nieprzywidywalną chorobą w której absolutnie wszystko moze sie zdarzyć.Ja np. od 2006r. nie miałam rzutów i postępu w chorobie!! Chodzę i normalnie funkcjonuję.
Chcę tu takze obalić pewien mit, że" leki nie pomagają"---->niekoniecznie, bo ja jestem żywym przykładem na to, że można z SM walczyć.....
Wszystko jednak zależy od naszej słuzby zdrowia i programu leczenia SM który w Polsce bardzo odstaje od innych krajów europejskich:(
Zawsze jest nadzieja-szansa-medycyna wciąż bada SM i odkrywa się bardzo wiele w tej dziedzinie.
Pani ma dla kogo żyć, podobnie jak ja i każda osoba chora na SM!!!
Wydaje mi sie,że eutanazja nie jest tu właściwym "kluczem" do rozwiązania problemu.Ja na przykład żyję z dnia na dzień i mimo wszystko mysle o tym,że znów SM przypomni o sobie. Jednak mimo wszystko mam na ustach jedno: co ma byc to bedzie--jestem gotowa-jestem osoba która musi ten krzyz wziąść na swoje barki. Każdy ma swój bagaż- jeden ma lekki, drugi ciężki, jednak każdy z nas musi dojść do końca tej wędrówki- w tym ziemskim życiu do końca-nie uciekać przed czasem.
Rozumiem.....ktoś moze mi zarzucić, że "sieję złudne nadzieje,że mimo wszystko wiem jak jest".......ale naprawde warto żyć. Mam cel i marzenia----Pani także!!!! Warto życ i udowodnić sobie jedno, ze jestem silna, że SM nie złamie pewności siebie i sensu(chęci) do życia.

zofia - 2010-06-02
Opowieść o dzieciach Czarnobyla to przykład kompletnie od rzeczy a zarazem cios poniżej pasa. Mówienie ludziom, których spotkało coś strasznego (a choroba to jest coś strasznego) - "dzieci w Kambodży nie mają co jeść a ty histeryzujesz" to nie tylko dowód braku dojrzałości i empatii ale okrucieństwo - oto ktoś próbuje wywołać u cierpiącego człowieka dodatkowe poczucie winy - "jak możesz cierpieć, inni mają gorzej". To straszne, że zamiast zrozumienia ktoś przyjmuje postawę oceniająco - oskarżającą.
"Zamiast działania jest roszczeniowy ton" - a skąd wiesz czy ktoś nie podejmuje działania? Może podejmuje ale jest bezsilny, znalazł się t w takim punkcie, że nic już nie może zrobić. Błaganie o pozwolenie na godną śmierć nazywasz roszczeniową postawą?
"Eutanazja -Tak, ale w wyjątkowych sytuacjach." - czyli w jakich? W takich jakie TY uznasz za wyjątkowe? Jaką miarą chcesz oceniać czy ktoś ma prawo domagać się eutanazji, czyje cierpienie jest już dostatecznie duże?
Jeśli człowiek błaga o śmierć to znaczy, że tak czuje i jest w takim położeniu że nie ma już żadnego ruchu, że jego cierpienie osiągnęło już kulminacyjny punkt, że doszedł do miejsca w którym jest tylko ból i nic więcej.
I jeśli nie wiesz jak to jest nie móc samemu umyć zębów albo pójść do sklepu czy na spacer z dzieckiem nie oceniaj czy ktoś ma prawo do takich emocji jakie odczuwa i do takich postaw do jakich zmusiło go życie. A jeśli kiedyś spotka Cię coś co zrujnuje i odbierze Ci wszystko co najbardziej kochałaś i znajdziesz się w sytuacji bez wyjścia, zobaczymy czy myśl o dzieciach Czarnobyla sprawi, że będziesz mniej cierpieć. Myślisz, że wiesz wszystko i przyznajesz sobie prawo do porównywania ludzkich losów. "Tylko wózek" - powtórz to gdy TY się na nim znajdziesz, gdy będziesz musiała prosić o pomoc w zmianie pampersa, a wyprawa do warzywniaka zajmie Ci 5 godzin, gdy każda najmniejsza czynność będzie się wiązać z błaganiem o pomoc obcych ludzi, gdy problemy w stylu "Czy uda mi się wyjść z domu?" "Czy dam radę nalać sobie wody do szklanki?" staną się Twoją codziennością. Jeśli doświadczysz chociaż w małym stopniu tego co spotkało tę kobietę, wtedy feruj wyroki.

Kola Kowalska (olsztyn) - 2010-05-10
Wiem co to znaczy cierpienie ale irytuje mnie i złości, że ludzie nie chcą podjąć maksimum wysiłku by zmienić coś na lepsze.Zamiast działania jest roszczeniowy ton: przecież "wózek" czy inne choroby nie są w stanie zmienić nas tak naprawdę-zostaje nam umysł a on jest siłą, którą często nie potrafimy się posłużyć.Eutanazja -Tak, ale w wyjątkowych sytuacjach. Tu problem jest w samych ludziach, proszę mi wierzyć.Polecam zapoznać się z problemem dzieci, które rodzą się na Białorusi" po Czarnobylu"...to ,proszę mi wybaczyć określenie-istne monstra ale kiedy rozmawia się z takim dzieckiem, obserwuje się to cierpienie i zmaganie z ciężkim losem i tą niesamowitą siłę do życia ,to zastanawiam się dlaczego np. te dzieci nie proszą i nie chcą umierać a chciałyby po prostu by ktoś ich kochał ?

zofia (warszawa) - 2010-04-20
Choruję na SM więc rozumiem Pani sytuację i stan emocjonalny. I w pełni popieram tę inicjatywę - błagam pozwólcie na skrócenie cierpienia wszystkim, dla których jest to jedyne wyjście - również chorym na tą nieuleczalną ale powoli zamieniającą w warzywo chorobę.
Wolałabym cierpieć na chorobę śmiertelną niż nieuleczalną i postępującą.
Każdy dzień to obserwacja kolejnych spustoszeń jakie sm powoduje w moim ciele, każdy miesiąc to utrata kolejnej części sprawności.
Leki nie działają, a ja wiem, że będę na wózku, a zanim to nastąpi będę powoli jak w najgorszym koszmarze tracić sprawność - miesiąc po miesiącu, rok po roku.
Wiem - są tacy, którzy sobie z tym radzą. Ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - są też tacy, którzy sobie NIGDY nie poradzą z chorobą i ja do nich należę. Nie radzę sobie teraz - a to co mnie czeka jest gorsze i trudniejsze.
W Polsce co druga osoba na wózku ma sm. 15% chorych popełnia samobójstwo - czy nie lepiej pozwolić nam na eutanazję? Gadki o sensie cierpienia wygłaszane tak chętnie przez zdrowych to truizm i hipokryzja. Nie udawajmy, że ze wszystkim można żyć, że każdy człowiek zniesie cierpienie. Pogódźmy się z faktem, że dla części z nas eutanazja to jedyne wyjście. Sposób by oszczędzić cierpienia nie tylko choremu, ale też jego rodzinie, na niedopuszczenie by chory człowiek odchodził w tak dramatycznych okolicznościach jak wanna w łazience, żyletka w ręku. Eutanazja to sposób by rodzina mogła pogodzić się z wyborem chorego - z ucieczką od cierpienia i poniżenia.


Jako chora na SM mogę tylko zapytać - CZYŻ NIE DOBIJA SIĘ KONI?

ewa podsadecka (Paryz) - 2010-03-17
droga Mareno
uwazam ze masz prawo wybierac
nie nam Cie oceniac i dawac "Dobre" rady bo tak naprawde jestesmy w wiekszosci zdrowi i tylko mozemy sobie wyobrazic jak my bysmy postapili na Twoim miejscu.bardzo czesto jest to nieadekwatne do sytuacji...
jezeli chcesz byc "wolna"...ja jestem za -wkoncu mamy prawo do wyboru
pozdrawiam i zycze duzo sily bo wiem ze nie zanosi sie na to abys mogla "odejsc" w spokoju
Ewa

Jacek - 2010-02-22
Eutanazja nie jest wyjsciem. Zycie ludzkie ma wartosc sama w sobie i nalezy o nie walczyc w kazdej chwili.

Problemem rzeczywiscie bardziej wydaje sie uszlachetnienie zycia ludzkiego - to obowiazek nie tylko panstwa, ale przede wszystkim nas. My - ludzie "dobrej woli", jestesmy znieczuleni. A powinnismy pomagac - nie w skarcaniu zycia ludzi chorych, ale w czynieniu go lzejszym, przyjemniejszym, latwiejszym do zniesienia.

Anna (Gdańsk) - 2010-02-15
Przeciwnicy eutanazji powiedzcie, czy ktoś z Waszych bliskich cierpi tak bardzo, że chce umrzeć? Czy możecie co dzień patrzeć na cierpienie, kiedy wiecie że NIC nie można zrobić i będzie już tylko gorzej? Ludzie, przecież jak ukochany psiak nie ma już szansy na dalsze życie, pozwalamy go uśpić (żeby się nie męczył), a jest to 'tylko' zwierzę. Człowieka skazujemy natomiast na śmierć w męczarniach, w imię czego? swojego sumienia? Nie przywołujcie tutaj syna Pani Marleny, myślicie że lepiej dla niego będzie przez najbliższy rok (może dwa) patrzeć jak matka umiera? myślicie że nie ma tej świadomości? Jak niewiele wiecie o dzieciach...

marlena ptak (kraków) - 2010-01-28
to znaczy że ci co są przeciwko,wolą patrzeć na osobę która cierpi,albo można przecież ją wysłać do hospicjum bądź do domu opieki.Pytanie:ktoś tam był i rozmawiał z ludźmi tam przebywającymi?CHYBA NIE!!!

ola - 2009-12-15
Bóg daje życie i Bóg tylko może je zabrać. Pomyśl o innych cierpiących tak jak ty... Jesteś egoistką. Masz syna i on ciebie pewnie kocha. Chcesz go zostawić? Naprawdę...?

Sylwia (Poznań) - 2009-11-02
Proszę przestańcie pisać o Świtaju. Skoro on zmienił zdanie, to znaczy, że inni mają być skazani na cierpienie? Może, aż tak bardzo nie cierpi. Nie mnie oceniać, bo każdy sam wie najlepiej. Ojciec mojego kolegi przez 4 miesiące prosił, krzyczał, kolega chodził struty i nic nie mógł zrobić.


Co do Pani Marleny, to życzę powodzenia przede wszystkim w leczeniu, bo była informacja, że taka próba była.
Wszystkiego dobrego

goofinka (Kraków) - 2009-10-18
Pani Marleno,
choć popieram eutanazję uważam, że w Pani przypadku za wcześnie na taki krok. Być może zabrzmi to okrutnie, ale nie jest Pani w stanie wegetatywnym, a dla mnie eutanazja powinna być umożliwiona właśnie chorym w takim stopniu.

Też mieszkam w Krakowie na osiedlu (w starych blokach) i w moim bloku w lipcu sąsiad mieszkający na parterze przeszedł amputację nogi. W sierpniu spółdzielnia zamontowała podjazd dla wózków na schodach (9 sporych stopni które dzielą parter od wyjścia na zewnątrz), aby mogł wyjeżdzać na spacery. Poprawiono też chodnik. Udało się dzięki pismom kochającej Go żony (tak podejrzewam, bo nie rozmawiałam z Nim na ten temat)

Łazienka, o której Pani pisze, jest faktycznie dużym utrudnieniem, ale są fundacje różne w Krakowie i naprawdę można spróbować zgłosić sie o pomoc i przerobić wannę na natrysk - i to wcale nie dużym kosztem.

MOPS - tutaj się z Panią całkowicie zgodzę - do mojej cięzko chorej babci, też przychodzi pani 3 razy w tygodniu i pozostawiam to bez komentarza.

Wiem, że choroba chorobie nie równa, ale ma Pani tyle radości na tym zdjęciu, że aż serce pęka, gdy czytam że chcialaby Pani umrzeć.

Nie wiem, czy Pani pamieta, ale parę lat temu też jeden Pan (po raz pierwszy chyba) wołał głośno o prawo do eutanazji (był przykuty do łóżka) dzięki mediom stał się rozpoznawalny i zauważony. Dostał pracę i w końcu poczuł się potrzebny - ochota na własną śmierć przeszła bokiem.

Kurcze, Pani ma dla kogo żyć! Ma Pani syna, a jako mama dwójki urwisów nie wierzę, że chce się Pani po prostu poddać.

Pani życie, Pani wola - właściwie nic do tego - popierając eutanazję głęboko wierzę, że zanim zostanie podjęta taka decyzja wszystkie! możliwości pozostawienia chorego przy życiu zostaną wykorzystane.

Angelika Kunkel (Bydgoszcz) - 2009-10-17
Popieram eutanazję, popieram Pani walkę. Choćby dlatego, że każdy mieszka w swoim ciele i powinien rządzić się nim sam, nikt inny nie wie jak się nam żyje i jak się czujemy. Nie rozumiem dlaczego chęć uwolnienie się od cierpienia to niewystarczający argument dla wprowadzenia wolności decydowania o sobie.

Łukasz Czyżewski (Gdańsk) - 2009-10-10
PRZESTAŃCIE PISAĆ, ŻE TACY LUDZIE NAPRAWDĘ NIE CHCĄ UMRZEĆ, TYLKO WOŁAJĄ O POMOC !! tacy ludzie zasługują na to, żeby skrócić ich męki, a wy zachowujecie się jak zwierzęta mając gdzieś to, że czyjeś życie to ciągła męczarnia. kiedy czyjeś cierpienie jest nie do zniesienia, po co je przedłużać ? CIERPIENIE N I E M A S E N S U !

krel - 2009-09-27
pani Ptak wola o milosc, ona czuje sie opuszczona, samotna w cierpieniu Korzystaja satanisci, ktorzy podrzucaja temat - eutanazje.Nie dalas sobie zycia wiec go nie odbieraj.Czujesz sie samotna skieruj swoja eneggie pomagajac innym Przykladow jest wiele.Eleni stracvila corka a jaka piekna postawa,pelna milosci.Anna Dymna pomagajac niepelnosprawnm daje im cieplo i milosc cala siebie,czas pieniadze,talent.Wybierz swoja droge dla tych,ktorzy cierpia bardiej.Pomoz im!Potrafisz!


1 2 3 4 5 wypowiedzi: 64

Wypełnij formularz, aby PRZEDSTAWIĆ SWOJĄ OPINIĘ:
imię i nazwisko:
miejscowość:
adres e-mail *:
treść:

* jest to pole nieobowiązkowe, jednak prosimy je wypełnić, gdyż będzie ono wykorzystywane do ewentualnej kontroli rzetelności danych. Adres e-mail nie będzie wykorzystywany w celach marketinogowych!